Krótki zarys historii powstania wzorca dworu, ewolucji jego formy architektonicznej i wnętrza od renesansu do pocz. XX wieku
2026-05-09Opisanie stylów w meblarstwie
2026-05-09Krótki zarys historii powstania wzorca dworu, ewolucji jego formy architektonicznej i wnętrza od renesansu do pocz. XX wieku
2026-05-09Opisanie stylów w meblarstwie
2026-05-09Opisanie ewolucji wnętrz i wyposażenia w zależności od pełnionej we dworze funkcji XVII-pocz. XX w
I.1
W centrum dworu.
Przekraczając próg szlacheckiego dworu w XVII i XVIII wieku wchodzimy do sieni- największego pomieszczenia we dworze. Pełniła zarówno funkcję reprezentacyjną jak i utylitarną. Sień, wzorem dziedzińców zamkowych, służyła za punkt zborny. Tu odbywały się sąsiedzkie sejmiki, tu gromadziła się czeladź w razie alarmu, tu gotowała się wyprawa zajazdowa czy myśliwska, tu wreszcie pokotem na słomie spali goście w czasie wesel, festynów czy pogrzebów.
By sprostać takim potrzebom musiała być dostatecznie obszerna. To też predestynowało ją do pełnienia funkcji reprezentacyjnej. Wchodzący w sień dworu powinien był od razu, po jej wyglądzie, poznać u kogo gości. Jej wystój świadczył, bowiem o pozycji i zasobności gospodarza. Tu przede wszystkim spotkamy kamienne lub marmurowe posadzki, i polichromowane stropy. Ściany zarówno drewniane jak i te bielone suto zdobiono wschodnimi tkaninami . Na nich prezentowano zdobyczną broń, trofea myśliwskie i portrety zasłużonych przodków. Dekoracje rzeźbiarskie zdominowane są motywami heraldycznymi i alegorycznymi.
Sień ogrzewał ogromny kominek, czasem występujący wspólnie z piecem.
Pod ścianami stały skrzynie, ławy, także okryte kobiercami, gotowe w każdej chwili posłużyć za stół, siedzisko lub miejsce do spania. Bardzo dobrze klimat tego miejsca oddał Sienkiewiecz odmalowując czytelnikom sień w rozłogach w „Ogniem i Mieczem”.
W połowie XVIII wieku sień zmniejsza się i ewoluuje w kierunku angielskiego holu. Jej wyparciu przysłużyła się opinia, ówcześnie panująca, o szkodliwości przeciągów, na które narażało przebywanie w tym pomieszczeniu. Zalecano wiec dzielenie sieni by jej pierwsza część pełniła funkcję wiatrołapu.
I.2
Miejsce dla życia towarzyskiego.
Do XVIII wieku we dworze gości przyjmowano w sali jadalnej lub osobnym „pokoju kompanij” zwanym też bawialnią lub swietlicą. Choć było to teoretycznie również pomieszczenie reprezentacyjne, to jednak na ogół znacznie skromniej niż sień urządzone. Wyposażenie stanowiła prosty stół, kilkanaście zydli obitych tanimi tkaninami, czasem kanapa. Dopiero w czasie rokoka pojawiają się we dworach zarówno okazałe salony jak i małe saloniki przejmując role najbardziej reprezentacyjnego pomieszczenia. Rozkwit życia umysłowego we Francji w dobie oświecenia wpłynął na ustalenie się wzoru salonu, zarówno w odniesieniu do formy życia kulturalnego i towarzyskiego jak i pomieszczenia o odrębnej funkcji, gdzie takie życie było prowadzone. Był wiec salon pomieszczeniem, sytuowanym na parterze, rozległym, wysokim. Z holu wchodziło się do niego przez szerokie dwuskrzydłowe drzwi, na przeciwległej wejściu ścianie sytuowano okna typu porta fenetre, przez które wychodziło się na taras ogrodowy. Nieodzownym elementem wnętrza był reprezentacyjny kominek lub ozdobny piec. Ściany salonu zmieniały wygląd w ślad za panującymi modami. Na początku XVIII wieku obijano je wzorzystym ozdobnym adamaszkiem w żywych kolorach. Już wtedy i inne tkaniny we wnętrzu starano się utrzymać w tych samych barwach. Kiedy salonów było więcej niż jeden, rozróżniano je nazywając od dominujących w wystroju kolorów np. salonem żółtym lub czerwonym. Styl rokokowy przyniósł zmianę obić. Zjaśniała kolorystyka, zaczęto stosować jedwabie o delikatniejszej szych wzorach i kolorze. Tam gdzie kieszeń nie pozwalała stosowano tańsze płótna oraz papierowe tapety. Końcem XVIII wieku i na początku XIX, w dobie klasycyzmu, lansowano malarstwo iluzjonistyczne. Bogatą paletę klasycznych wzorów (gryfy, palmety, amfory, girlandy) odnajdujemy w monochromatycznych malowidłach lub sztukateriach gipsowych na supraportach i fasetach pod sufitem. Dekoracje takie były niezwykle kosztowne, i mogli sobie na nie pozwolić tylko bogatsi, gdyż jak przekazuje Kitowicz ...”to co przedtem kosztował adamaszek na cały pałac i dostał się wnukom, to teraz tyle kosztuje malowanie jednego pokoju””... Poszukiwania tańszych rozwiązań powodują powrót do papierowych tapet, upowszechniających się ostatecznie w II poł. XIX wieku. Wzornictwo tych wyrobów emanuje dyskretnym wzorem pasków czy drobnych kwiatków a sztukaterie pozostają jedynie w szczątkowej formie rozety na środku sufitu.
Podłogi osiemnastowiecznych salonów to miejsce popisów stolarzy, mistrzów parkietu taflowego komponowanego z różnych rodzajów drewna, lśniących i wywoskowanych.
Nieoceniony Kitowicz twierdzi ze śliski był on niby lód i do normalnego chodzenia niezdatny. We wzornictwie króluje różnorodność. Pojawiają się kształty zygzakowate, rombiaste, otoczone bordiurami. Na środku salonu spotykamy rozety i medaliony, nierzadko powtórzenia dekoracji sufitu. Pod koniec XVIII wieku ostre barwy i skomplikowany rysunek ustępuje surowości i geometrycznym wzorom klasycyzmu. W XIX wieku dominuje regularne zdobnictwo i surowa symetria. W drugiej połowie XIX upowszechnia się parkiet produkowany fabrycznie, klepkowy. Kogo stać układa jeszcze w reprezentacyjnym salonie parkiet taflowy. Częściej jednak pojawia się ten fabryczny, zaś środek salonu zajmuje duży, piękny dywan.
Kończąc temat parkietu jeszcze kilka słów o wzornictwie parkietu klepkowego: na początku popularny był przybyły z Anglii wzór, który dziś nazwalibyśmy „na cegiełkę”, a wtedy określanego mianem „parkiet wodny”. Przypadkowość deseni drewnianych układanych jak leci, uznano za zbyt prostacką i zwrócono się do typu określanego mianem „parkietu węgierskiego” a dziś „jodełką francuską”. W tym wzorze klepki układano w jodełkę, ale końce klepek ścinano pod kątem 45% uzyskując podłogę w zygzaki. Popularna była też drabinka określana mianem „parkietu kapucyńskiego”: klepki układane regularnie jedna pod drugą szerszym bokiem, od następnej kolumny podzielano cienkim pasem uzyskiwanym przez ułożenie dwóch rzędów klepek na cegiełkę odwróconych o 90 % w stosunku do poprzednio opisanych. Równolegle pojawiła się doborze nam znana jodełka ( już nie ścinana na końcach) i skutecznie wyparła inne wzory.
W XVIII wieku okna salonu zakrywane są firankami z muślinu czasem wieszano ażurowe, szydełkowe, siatkowe firanki. W XIX wieki już to nie wystarcza, choć nadal preferowane są białe firanki z perkalu lub bawełnianej siatki. Teraz jednak obszywane są u dołu szlakiem kolorystycznie dopasowanym do innych tkanin w pokoju i coraz misterniej upinane. W salonach pałacowych i bogatych siedzibach ziemiańskich na wsi, ozdoby te stały się tak masywne, iż musiano zatrudniać tapicera. Dekoracja spływała z masywnego metalowego lub drewnianego gzymsu, w postaci dość grubych tiulowych lub koronkowych firanek, przesłaniały je zasłony, story z pluszu lub brokatu suto obszywane pasmanterią, które podtrzymywały ozdobne sznury. Całość dopełniał wcinany w zęby lub drapowany w pukle lambrekin. Wieczorem dodatkowo spuszczano płócienne rolety. By nie zburzyć tej misternej konstrukcji okna otwierano rzadko lub wcale. Nic, więc dziwnego, że w przekazach z epoki, określenie „duszny salon” pojawia się nader często.
Najważniejsze w salonie były meble. Rokoko wprowadziło obyczaj urządzania reprezentacyjnych pomieszczeń garniturami mebli (kompletami, wykonanymi z tego samego gatunku drewna, w jednakowo zdobionymi i obitymi tą samą materią).
Tak wiec w pod ścianami pojawiały się kanapki, fotele, krzesła i taborety o wygiętej linii nóżek. Francuskie rokoko niezwykłą wagę przykładało do tego, by tkaniny obiciowe były jedwabne. W naszym kraju częściej widywano obicia z gorszych tkanin czy wręcz płótna i papieru, zawsze jednak z motywami kwiatowymi. Przed owymi kompletami stawiano stoliki, okrągłe lub owalne. W kątach zaś stały kwadratowe lub prostokątne, pokryte suknem stoliki do gry w karty. W szachy i warcaby grywano przy stolikach, których blat ozdabiała, intarsjowana różnymi gatunkami drewna, plansza do gry. Przy ścianach stawiano złocone konsole często z lustrem, powieszonym powyżej. Pojawiała się także cała gama komódek, szafek i stoliczków pomocniczych, na których eksponowano zegary, porcelanowe wazy i figurki oraz rzeźby z brązu i marmuru. Wynalazkiem rokoka jest także szafka kątna.
Klasycyzm spod znaku Ludwika XVI wprowadził do salonów meble o prostych liniach, często lakierowane na biało. Klasycyzm późniejszy, przełomu XVIII i XIX wieku wprowadził meble z ciemnego drewna zdobione złoconymi lub brązowymi okuciami, sztywne i surowe. Ewoluując od stylu dyrektoriatu do empire, pojawiają się w salonach także w naszej swojskiej odmianie - stylu Księstwa Warszawskiego.
W połowie wieku XIX zawładnęły polskimi salonami meble biedermeierowskie. Styl ten, odbierany dawniej jako styl typowo mieszczański, zdobył sobie w Polsce szczególne uznanie. Meble były nie tylko solidne, ale i wygodne, błyszczały politurą podkreślającą usłojenie drewna. Obicia mebli tapicerowanych stanowiły materie w paski. Dotychczasowy ich zestaw w salonie uzupełniła oszklona szafka serwantka. Eksponowano w niej co cenniejszą porcelanę i pamiątki rodzinne. Poczesne miejsce zajął fortepian, obowiązkowo pod palmą. W tych czasach żywe kwiaty doniczkowe zaczęły panoszyć się we wnętrzach salonowych, a do ich eksponowania służyła żardinierka.
W drugiej połowie XIX wieku salony możniejszych ziemian zaczynają olśniewać przepychem. Meble odrywają się od ścian i wysuwają na środek. Powróciła w nich barokowa i rokokowa stylistyka wzbogacona pikowaną tapicerką. Wnętrza zachwycają różnorodnością tkanin i wzorów, ale i przytłaczają, szczególnie mnogością bibelotów. Tę atmosferę końca wieku (fin de sciecle )ukształtowały długie panowania królowej Wiktorii w Anglii i Franciszka Józefa w CK Monarchii, dając poczucie stabilizacji i niezmienności w dłuższej perspektywie. We wnętrzach widzimy to szczególnie w coraz większym zagraceniu.
Secesja nie uprościła a wręcz dodała bibelotów: kapryśnie wygiętych ramek na zdjęcia, lamp o kloszach kwiatowych kielichów, szklanych wazonów mieniących się pawimi barwami, popielniczek i podstawek w kształcie zwiędłych liści, haftowanych w irysy i nenufary kotar, serwetek i parawanów.
Salon zawsze był miejscem predestynowanym do eksponowania pięknych luster, mających za zadanie odbijać światła świec (później lamp) i potęgować wrażenie przestronności. U sufitu montowano duży żyrandol na świece, a od wynalazku Łukasiewicza, ozdobną lampę naftową. Mniejsze lampy lub świeczniki na wysokich ozdobnych postumentach rozstawiano na stołach i stolikach.
Na Gzymsie kominka niemal obowiązkowo pojawić się musiały popiersia sławnych ludzi, dla ojczyzny zasłużonych. Naczelne miejsce zajmowały podobizny Kościuszki, Napoleona i ks. Poniatowskiego.
Salon był również miejscem prezentowania zgromadzonych dzieł sztuki i pamiątek rodzinnych i historycznych. Ściany zdobiły obrazy o treści alegorycznej bądź historycznej, portrety i pejzaże. Często wieszano je jeden koło drugiego tak gęsto, że pokrywały płaszczyzny ściany na kształt samoistnego estetycznego fresku.
Z ciekawostek warto wspomnieć o kadzielniczkach i kraszurkach. Te pierwsze służyły paleniu ziół i kadzideł nadających, odpowiedniej do okazji, atmosfery wnętrzu. Te drugie to spluwaczki, uznawane wtedy za konieczne i niezwykle potrzebne, bez których nie mogłoby się obyć eleganckie wnętrze.
Statycznej prezentacji poziomu kulturalnego i intelektualnego właścicieli salonu służyły porozkładane na dużym stole, luksusowe albumy z rycinami, kolorowe czasopisma, roczniki i albumy rodzinne, a także książki modnych i polecanych autorów.
Czytając powyższe opisanie salonu, może powstać sugestia, że były to wnętrze jednostylowe. Nic bardziej błędnego. Choć zdarzały się takie, częściej spotkamy salon bogaty różnorodnością stylów i barw, lecz zawsze, jak kobierzec harmonijny.
W siedzibach ziemiańskich bywały przynajmniej dwa salony. Jeden reprezentacyjny pompatyczny i najlepiej urządzony, służący od wielkiego dzwonu. Najczęściej określano go mianem „wielkiego”. Do codziennych spotkań rodzinnych służył drugi salon mniejszy i nie tak wystawny. Kiedy salonów było więcej rozróżniano je dając nazwy od:
dominującego w wystroju koloru np. salon zielony lub czerwony,
dominującego stylu w wyposażeniu np. salon empirowy
wyjątkowej dekoracji lub obrazu np. salon pod „Batorym pod Pskowem”
specyfiki pełnionej funkcji: np. salon muzyczny.
II.3
Miejsce dla tańców.
Wzory dla sal balowych stworzył klasycyzm stanisławowski w zamku królewskim w Warszawie i w Pałacu na Wodzie w Łazienkach. Na przełomie XVIII i XIX wieku upowszechnili je architekci, pod których dyktando odbywały się wielkie przebudowy siedzib ziemiańskich tego czasu. Zug, Aigner i Szpiclowski są autorami najpiękniejszych sal balowych, które wzorem monarchy budowali w pałacach magnatów i zamożnej szlachty.
Sala balowa umieszczana była w centralnym pomieszczeniu gmachu. Była kształtu owalnego, okrągłego lub w prostokącie, często przez dwie kondygnacje. Sufit zdobił plafon lub stiukowa rozeta. Prawie zawsze sala balowa była biała z dyskretnym złotem subtelnie podkreślającym stiukowe dekoracje gzymsów, fryzów i supraport, Dominowały motywy antyczne: gryfy, sfinksy, liscie akantu, i palmety. Pionowe podziały płaszczyzn ścian uzyskiwano przez zastosowanie kolumn, półkolumn i pilastrów. W całości kompozycji niezwykłego znaczenia nabiera podłoga. Czasem jest marmurowa, częściej jednak z intarsjowanego różnymi gatunkami drewna parkietu taflowego. Centralna część podłogi jest jasna by zaciemnieć pod ścianą przechodząc w mocne skontrastowane bordiury. Dominują na niej surowość i geometryczne wzory oraz podobnie jak na ścianach meandry, liście akantu i palmy oraz motyw liry.
Postawą budowania atmosfery w sali balowej było rzęsiste oświetlenie: duży żyrandol na środku sufitu, mnóstwo świec w świecznikach i kinkietach. Te ostatnie flankują lustra lub montowane są w środku tafli. Do kanonu wyposażenia sali należy także duży, piękny, marmurowy kominek, klasycystycznie prosty w dekoracji oraz okrągłe piece z białych kafli. Sala balowa służyła do tańca, więc nie było w niej mebli, poza krzesełkami ustawionymi pod ścianą. Pomieszczenie to będąc wielkim, rzadko wykorzystywanym i trudnym do ogrzania, jako samoistne, występuje właściwie tylko w klasycyźmie. Względy praktyczne sprawiają że w połowie wieku XIX powszechnie się z niej rezygnuje w prywatnych siedzibach. Lukę tę wypełniają wielkie sale balowe pojawiające się w publicznych siedzibach różnych instytucji i tam coraz powszechniej spotyka się na tańcach śmietanka towarzyska w karnawale i z innych okazji.
A oto opis takiej sali z pametnika młodej damy z połowy XIX wieku:
...”cała biała i złota i lustrzana, wabiąca rzędem złoconych krzesełek i foteli pod ścianami, lśniąca zwierciadlana posadzka, wonna i chłodna”...
W XVII wieku tańce na dworach szlachty urządzano w bawialni lub świetlicy. W następnych wiekach odbywały się w salonie.Pani Karolina Nakwaska w swoim poradniku „Dwór Wiejski” tak radzi się do tego zabrać:
...” rano, w dzień naznaczony każesz wywoskować pięknie bawialny, zdjąć kobierzec, powynosić sprzęty niepotrzebne, zastępując je ławeczkami ogrodowemi na które przykrycie musisz mieć gotowe koloru sprzętów. Kwiaty, ale nie pachnące któreby osobom nerwowym szkodziły, świeże pousuwane, osadzone świece, światło padające z góry najpiękniej się wydaje dlatego postaraj się o wiszący pająk, oświecaj jasno to pierwszy warunek dobrego wieczoru, nie każdy pije ale kazdy patrzy”....
We dworze nadto, było zwykle dość pomieszczeń by urządzić w nich niezbędne w takich zgromadzeniach:
miejsce do posiłków,
garderoby dla Pań i Panów
pokoje przeznaczone dla palących oraz
pokoje do gry
dla tych, którzy nad tańcowanie tę przedkładali rozrywkę.
II.4
Uciechy stołu.
Do XVII wieku nie było zwyczaju we dworach średniozamożnej szlachty by spożywania posiłeku w osobnej komnacie. Państwu i gościom podawano posiłek w miejscu gdzie akurat przebywali, najczęściej w pokoju kompanij/swietlicy. Około połowy XVIII wieku zaczęto ściśle rozgraniczać funkcje pomieszczeń, dlatego pojawia się osobny pokój nazywany jadalnią lub pokojem stołowym. Pałace i większe dwory miały zazwyczaj dwie jadalnie: większa w ciągu pomieszczeń reprezentacyjnych na parterze i mniejsza na piętrze, służącą domownikom. Jeżeli we dworze była jedna jadalnia umieszczano ją na parterze. Jadalnie wielkością i dbałością o wystrój wnętrza niewiele ustępowały salonom. W kształcie były najczęściej prostokątne, by umożliwić wstawienie jak najdłuższego stołu. Kiedy brakowało miejsca, stoły ustawano równoległe łącząc je z boku jednym ustawionym poprzecznie. Ten, popularny i obecnie, kształt podkowy umożliwiał z jednej strony obejmowanie wzrokiem wszystkich biesiadników przez gospodarza zajmującego srodkowe miejsce, jak też dawał łatwy dostęp obsłudze.W biedermeierze pojawiły się owalne lub okrągłe stoły jadalne, dające się rozsuwać.
Stół otaczano krzesłami prostymi, o wysokich oparciach, które ze względów praktycznych na ogól nie były tapicerowane.
W XVIII wieku dominowały krzesła gdańskie, o wysokich natylnikach i spiralnie skręconych nóżkach. Siedziska i zatylniki pokrywano skórą ( w kolorach: zielonym, szafirowym, czerwonym i niebieskim), rzadziej wyplatano trzciną. Na południu polski w inwentarzach spotykamy krzesła „góralskiej roboty” obite płótnem lub „własną robotą krzyżową lub kostkową” co oznacza haft na kanwie. W połowie XIX wieku wstawiano do jadalni biedermeierowskie krzesła tapicerowane, o wchlarzowatym zaplecku. Ogólnie były dość twarde, ale zmuszały biesiadników do prostego trzymania sylwetki.
Pod ścianą jadalni stała pasująca, podobnie tapicerowana kanapa oraz szafa najczęściej „gdańskiej roboty” służąca przechowywaniu nakryć. Do końca XVIII nazywana jest szafą kredensowa lub szafką z kratka z racji tego ze górne drzwiczki były ażurowe z w kratkę ułożonych listewek. Pojawia się także pojecie szafarni w odniesieniu do szafy na zapasy. W XIX wieku do jadalni wkracza jegomość kredens. Mianem tym określa się mebel, którego dolna cześć ma zamykane drzwiczki, ponad nimi jedna lub dwie szuflady pod marmurowym blatem. Na blacie, na kolumienkach wspiera się górna szafka, zazwyczaj oszklona. Obok kredensu w jadalni pojawiają się niskie bufety – pomocniki. One to, wraz z kredensem, są miejscem eksponowania cenniejszych i ozdobniejszych naczyń stołowych, sreber czy porcelany, używanych tylko w nadzwyczajnych okolicznościach. Ich liczba i pochodzenie świadczyło o zasobności gospodarzy.
Cenniejsza bieliznę stołową przechowywano w prasce, rzadziej w szafie murowej. Uzupełnieniem wystroju jadalni były stoliki na napoje. Upowszechniający się w XVIII wieku zwyczaj picia kawy i herbaty sprawia, że w XIX wieku w jadalni pojawia się mosiężny lub miedziany samowar na takiejże tacy. Umieszcza się go na stoliku z marmurowym blatem. Samowar wieńczyła galeryjka z imbryczkiem na esencję. Opalono go wyłącznie węglem drzewnym. Uwielbienie dla kawy sprawiło, iż na kolejnym stoliku z marmurowym blatem nie mogło zabraknąć spirytusowej maszynki rodem z Wiednia, protoplasty dzisiejszego ekspresu. Do I wojny światowej przestrzegano w prywatnych domach rytuału, który nakazywał podawanie kawy wyłącznie w jadalni, do śniadania i po obiedzie.
W XIX wieku zalecano jadalnie wykładać boazerią zamiast nietrwałej tapety. Szczególnie z końcem wieku, z nastaniem mody na neogotyk i neobarok, boazerie doskonale konweniowały z powracającymi meblami gdańskimi lub naśladującymi je wersjami neo-. Styl secesyjny wprowadził do jadalni sprzęty o niesymetrycznych liniach zwłaszcza thornetowskie krzesła gięte. Równolegle spotkamy tez jadalnie w stylu zakopiańskim lansowanym jako styl narodowy.
Podłogi zalecano by były ze zwykłych desek nadających się do częstego szorowania. Parkiety z powodu pracochłonności woskowania i polerowania nie były polecane. Mile widziany był za to gruby dywan pod stołem, chroniący stopy gości od chłodu.
Nad stołem powinna wisieć regulowana lampa, w oknach gładkie, muślinowe firanki. Na ściany polecano obrazy kojarzące się z konsumpcją martwe natury i sceny polowań. W domach hołdujących tradycji, ze ścian, życzliwie na biesiadujących spoglądały oblicza przodków, umieszczone wśród poroży i czaszek ubitych zwierząt.
Łukasz Gołebiowski w „Domach i dworach” tak relacjonuje nam, wygląd stołu w XVIII wieku:
...”stoły nakryte były zawsze kobiercem tureckim i perskim, na nim kilka obrusów szytych z siatki haftowanych)n przykrywano je po wierzchu białym z jednej sztuki lub składanym., za każdym daniem jeden obrus zdejmowano”...
Aż do końca XIX wieku używano, do posiłku, wyłącznie białych obrusów. Od lat 70-tych tego stulecia pojawił się zwyczaj przykrywania stołu serwetą szydełkową, ale tylko na czas podwieczorku.
Przez długi czas zastawa stołowa składała się z naczyń cynowych i glinianych. Wyroby ze srebra i fajansu zarezerwowane były dla królów i magnaterii. Kiedy w XVIII wieku zapanowała moda na porcelanę, srebra i fajans zawitały powszechniej do dworów. W XIX wieku porcelana upowszechniła się podobnie jak karafki i kieliszki z cienkiego szkła. Tak jak w wielu innych dziedzinach produkcja przemysłowa tych przedmiotów, powodowała spadek ich ceny, a co za tym idzie zwiększenie ich dostępności w mniej zamożnych warstwach społeczeństwa. Podobnie rzecz się miała ze sztućcami. Powszechnym było w do XVIII noszenie ze sobą kompletu sztućców, dla oszczędności miejsca wykonanych w wersji składanej.
We dworach:
...” obiadek bywał skromny, na cynie, dom szlachecki rzadko miał więcej na jaki tuzin łyżek i sztućców srebrnych i to chowano w kolbuszowskim biurku. Dla pana i pani były sztućce srebrne, uprzywilejowane, reszta stołowników, domowych, a nawet ks. kapelan jedli łyżkami blaszanemi”...
W tym też czasie wykształca się, obecnie przez nas używany, typ noża łyżki i widelca. Najznakomitsi goście otrzymywali sztućce z porcelanowymi trzonkami, choć rzadko się nimi popisywano z uwagi na fakt, iż łatwemu stłuczeniu podlegały. Były one produktem manufaktury w Miśni (pierwszej i do dziś działającej). Z początkiem XIX wieku zarzucono ich produkcje powracając do tradycyjnych materiałów. W XIX wieku czasie popularnością cieszyły się sztućce z trzonkami lancetowatymi (w typie określanym jako„Księstwo Warszawski”) lub z rozszerzonymi i zaokrąglonymi końcami. W połowie tego stulecia pojawia się dekoracja w postaci winnej łozy, czy też naturalistyczne przedstawienia trzonków jako splecionych gałązek czy sarnich łapek. Swoistą, często wtórną, formą dekoracji było znakowanie trzonków srebrnych sztućców, jednolicie w całym komplecie, rodowym herbem właściciela lub pięknymi węzłami rytych monogramów. Zwyczaj ten, znany wcześniej, w XIX wieku stał się praktyka powszechną. Historyzm II poł. XIX wieku wpłynął jedynie na dekoracje ornamentacyjną sztućców (neorenesansową, neobarokową klasyscystyczną), kształty i formy pozostawiając niezmiennymi. Kolejną zmianę w ornamentach sztućców przyniosła dopiero secesja. Piękne, płynne linie i ornamenty Art Nouveau, zostały, niestety szybko, zbanalizowanie przez masowe ich powtarzanie wraz z nadejściem bezwzględnej dominacji produkcji przemysłowej nad rzemiosłem. Tworzywem, zastosowanym do masowej produkcji sztućców w XIX wieku, był plater tj. miedź lub później także mosiądz, pokryte cienka warstwą srebra.
Do XVIII wieku wydając ucztę nie przywiązywano uwagi do ozdoby stołów. Wystarczająco zdobiły je, najpierw cynowe później srebrne, misy i talerze z ułożonymi w stosy mięsami, które pieczono i podawano w całości, krojąc dopiero na stole . W czasach saskiego rokoka na stołach, jako główna ozdoba, pojawia się serwis. Wykonany ze złoconego brązu, srebra później z porcelany, składał „się z tacy lustrzanej, odbijającej płomienie świec. Na niej stawiano konstrukcję z czterech kolumn lub balasów, dźwigającą kosz cytryn, nad którym rozpościerał swe skrzydła orzeł lub „jaki geniusz”. Do owych kolumn przyczepione były na obrączkach misterne bańki z przykrywadłem – karafinki, mieszczące ocet, oliwę , cukier i musztardę. Pod ową konstrukcją, bezpośrednio na tacy, stawiano cztery małe naczynia srebrne z solą i pieprzem. Prawdziwą rewolucję wprowadziły „cukry stołowe”, wymuszając zresztą poszerzenie stołów dotychczas stosowanych. Stawiano mianowicie wzdłuż całej długości stołu tafle lustrzane, na nich komponowano, w zależności od fantazji cukiernika, różne krajobrazy wiejskie i miejskie, które zapełniały figurki ludzkie i zwierzęce odpowiednie do kompozycji. Wszystko to wykonane było z gipsu lub porcelany, kolorowe i ...”niezwykle oko cieszące”. Na środku kompozycji umieszczano herb gospodarza lub pierwszego gościa na cześć, którego obiad był wydawany. Kiedy w środku stał serwis, herby umieszczano na końcach tej dekoracji. Na brzegach tafli, w małych karafinkach, umieszczano rozmaite „konfitury mokre” (wiśnie porzeczki, agrest śliwki, orzechy), poza taflami stawiano na talerzach „cukry suche”, jako to:
...” gruszki w cukrze smażone, migdały cukrem białym oblewane, lody cukrowe, to jest masy cukrowe z śmietany, malinów, albo innych soków zimnem stężonych w figury rozmaite ; melonów, harbuzów etc. Kunsztem cukiernickim utworzone, galarety z rosołu mięsnego i cukru składane, biszkopty, makaroniki, pierniczki i frukta świeże ogrodowe.”...
Aż do końca XIX wieku nie umieszczano w jadalniach kwiatów doniczkowych ani ciętych. Dopiero na przełomie stuleci weszło w modę ubieranie stołu odpowiednimi do okazji kompozycjami roślinnymi. A tak wyglądała kompozycja pod nazwą „Luca della robbia”, autorstwa najbardziej znanej kwiaciarki warszawskiej:
...” okrągłe lustro po środku, otoczone grubym wiankiem z liści machonii, w które wpleciono mandarynki, winogrona fioletowe i zielone, po obu stronach stołu grupy tych samych owoców z dodatkiem cytryn ułożone na podkładzie z liści. Kremowy ażurowy obrus i żółte świece”...
Jeżeli nie stosowano tak dopracowanych dekoracji, na stole musiały się znaleźć przynajmniej bukieciki kwiatów umieszczane w szklanych lub srebrnych pojemniczkach o kształcie fiolki na dwóch nóżkach.
Obok jadalni znajdowała się izba nosząca nazwę „kredensu” lub też „pokoju za balasami”. W niej mieściły się szafy i szafki na naczynia stołowe i obrusy pozostające w bieżącym użyciu. Do XIX wieku spotykamy tam nalewkę - ozdobny dzban do wody z misą do kompletu, obnoszony wśród gości po posiłku, celem umycia rak. Ponadto znajdziemy tam też szczotki i szufelki do zmiatania odruchów z obrusu oraz metalowe fajerki lub małe piecyki do podgrzewania potraw. Jak wcześniej wspomniałam potrawy sporządzano w oddalonej od dworu kuchni. Po przebyciu drogi do dworu były one najczęściej zimnie i właśnie w kredensie je reanimowano. Obok kredensu mieściła się apteczka. Jeśli nie było na nią osobnego pomieszczenia, funkcje jej pełniła jedna z szaf w kredensie. Służyła przechowywaniu korzeni kuchennych, przysmaków, konfitur, soków, wódek, likworów i lekarstw domowych. Pieczę nad kredensem z apteczką, w XVIII wieku, sprawuje kredencerz, którego zadaniem jest również przygotowanie śniadania (obiad i kolację przygotowywał kucharza). Do pomocy miał chłopców kredensowych. Wobec kredencerza miano właściwie jedno tyko wymaganie: rygorystyczne zachowanie trzeźwości. Zapewne było trudno o takiego kandydata, pojawia się więc w XIX wieku „pana apteczkowa”. Zazwyczaj rezydentka, stara panna, prawa ręka pani, która odtąd dzierży klucz do apteczki.
II. 5
Tajemnice alkowy.
W przeciwieństwie do mód panujących na królewskich dworach w XVII i XVIII wieku, sypialnia w szlacheckim dworze miała ściśle prywatny charakter.
W XVII wieku nadworny lekarz Jana III Sobieskiego tak określił kulturę spania w Polsce:
...”słudzy nie znaja co to łóżko, a panowie wąskich tylko używają sienników”....
Inni potwierdzają te opinie, stwierdzając, iż:
...”przodkowie nasi nie znali wytworności w spoczynku”....
W późnym baroku sypialnia zaczyna wyglądać znacznie lepiej. Powszechnie jest to sypialnia małżeńska, której centralnym punktem jest adamaszkowe łoże baldachimem bez bocznych słupków, przysunięte głowami do ściany a nogami skierowane na środek pokoju. Łożu w sypialni towarzyszą kolbuszowskie praski. Popularne dotąd „tarczany”, w formie desek zbitych pod siennik, stały się łóżkami dla służby. W czasach rokoka w sypialniach pańskich, zaczęto uzywać wiele odmian lóżek. Od tzw. „sznurowych” i „pasowych” po wygodne, szerokie loża z baldachimem, czyli tzw. „niebem” lub „podniebieniem” z upięta tkaniną, tzw. „pawilonem”. Dół lóżka zasłonięty był płotkami.
W XVII wieku powszechne stały francuskie łóżka w typie lit d’ange, Szeroko także rozpowszechniło się lóżko saskie, o żelaznej konstrukcji i o żelaznym lub drewnianym szkielecie pawilonu. We Francji znane było pod nazwą loża a’ la Polonaise.
W klasycyzmie próbowano nadać sypialniom bardziej reprezentacyjny wygląd, adaptując formy empirowe. Napoleońskie lóżko miało kształt łodzi, wykonanej z ciemnego drewna, które pokrywały brązy. Łóżko stało najczęściej bokiem do ściany pokoju, ujęte w obramienie z gładkich kotar spływających spod orła, amora lub pary gołąbków na suficie. Do odpoczynku w ciągu dnia służyła mała kanapka o nazwie rekamiera.
Po upadku Napoleona sypialnie zdominował biedermeier, lansujący skromny wzorzec rodzinnego życia. Od lat 20-tych XIX wieku sypialnia ma już zatem charakter ściśle prywatny. Lokowana jest zawsze na piętrze dworu. Głowy lóżek wracają pod ściany zdarzają się zasłony lub parawany je przesłaniające. Ich obecność tłumaczona jest ochrona przed przeciągami. Pojawiają się nocne stoliki, w postaci niskich szafek z marmurowymi blatami, koniecznie obwiedzionych listwą, by nie spadały z nich drobne przedmioty. Na stoliku stawiano zegarek, świecę i szklankę wody. Pod blatem znajdowała się półeczka np. na książki, a w dolnej, zamykanej drzwiczkami części, mieszkał porcelanowy lub fajansowy nocnik.
Do końca XVIII wieku zabiegom toaletowym we dworze oddawano się w gotowalni znajdującej się zwykle koło garderoby. W XIX wieku w sypialni pojawia się myjnik i toaletka. Toaletka męska jest, niewielkich rozmiarów, skrzyneczką z umocowanym na wierzchu ruchomym lusterkiem, zawiera przybory toaletowe i do golenia. Toaletka damska to niewielki stoliczek, z umocowanym na blacie sporym lustrem. Całość jest obficie ubrana w muśliny i liczne falbanki. Na niej znajdowały się wszystkie potrzebne damie pachnidła, pudry i mazidła, służące konserwacji urody. Zwyczajowo toaletkę, wraz z całym wyposażeniem sypialni, wnosiła w wianie panna młoda.
Myjnik, czy też inaczej umywalnia, początkowo, miał postać zwykłego stolika, przykrytego lnianą serwetą. Stawiano na nim dzbanek z wodą, niewielka misę i mydelniczkę. Pod blatem umieszczano kubeł na brudna wodę. Dbano, by powyższe przedmioty, stanowiły, ładnie zdobiony, fajansowy lub porcelanowy komplet. Myjnik ewoluuje później w kształt szafki z zamykanym drzwiczkami dołem i marmurowym blatem. Część higieniczna oddzielona była, od reszty sypialni, parawanem. Obowiązkowo, w sypialni małżeńskiej, znajdujemy religijny obraz i klęcznik do odmawiania pacierzy.
Czasom rokoka, oprócz wygodnych łóżek, rodzima kultura spania zawdzięcza także obfitość pościeli. I tak na spod łoza szedł słomiany siennik, na nim kładziono materac wypchany wełną lub końskim włosiem, na tym puchowy piernat, dalej prześcieradło, poduszki i jaśki i wielka puchową kołdrę. W nogach, dodatkowo, lokowano małą, puchową kołderkę, zwana betem, która przeznaczona była do ogrzewania nóg na zmarzniecie podatnych. Bieliznę, na ową pościel, szyto z cienkich płócien i batystów, suto przystrajano koronkami, mereżkami i falbankami, zdobiono również haftowanym monogramem. Od czasów baroku dbano by w ciągu dnia lóżko przykryte było kapą z tej samej tkaniny co towarzyszące mu kotary. W XIX wieku nastały białe kapy muślinowe, koronkowe i szydełkowe, kładzione na „dnie” z innego, w kolorze, materiału. Zdarzały się i kapy w formie patchworku, tyle że te powstawały z dawnych chust tureckich, części wystawnych sukien, bogatych makat wschodnich, starych koronek i pasmanterii. W latach dwudziestych XX stulecia, wraz z nastaniem art deco, w sypialniach nastąpiła prawdziwa rewolucja. Wyrzucono z nich nakastliki i szafki, pojawiły się dwa metalowe lóżka lub tapczan nakryty prostą kapą, utensylia toaletowe wywędrowały do łazienki.
II. 6
Prywatna przestrzeń pani lub pana.
Buduar, bo o nim mowa, jako wnętrze niezbędne pojawia się w XVIII wieku. Pełnił funkcje mniejszego, nieoficjalnego salonu, ale tez gabinetu pani a czasem i pana. Znamy, z tych czasów, przykłady męskich buduarów urządzonych z wielkim smakiem artystycznym. Właściwie było to miejsce przeznaczone do wypoczynku i oddawania się ulubionym zajęciom. Buduar był wnętrzem eleganckim, wykazującym znajomość najnowszej mody i zdradzającym smak i prywatne upodobania właściciela. Sufit pokrywano malowidłami ujętymi w delikatne kwiatowe sztukaterie. Podobne sztukaterie i delikatne złocenia zdobiły ściany, nadproża i dzieliły ściany pomieszczenia pokryte jedwabiem w delikatnych kolorach lub tapetami w bukieciki kwiatów. Na nich wisiały wielkie tafle zwierciadeł. Na intarsjowanej podłodze, w niedbałym ładzie, stały delikatne mebelki pokryte jasnymi tkaninami. Obok fotelików, niskich taboretów i kanapki stały okrągłe stoliki, przy których pito kawę, herbatę i czekoladę. Prostokątne, kryte suknem stoliki, służyły do rozgrywania partyjek preferansa i innych zabaw karcianych. Listy pisano przy małym sekretarzyku, którego pulpit nierzadko zdobiły płytki porcelany. W katnych szafkach eksponowano książki, wysokie komody kryły niewieście drobiazgi. Artystyczne zamiłowania właściciela zdradzała obecność sztalug i klawesynu. Na kominku lub konsoli pysznił się zegar z brązu. Nad kominkiem królowało kryształowe lustro. Całości dopełniała przeszklona serwantka pełna delikatnych bibelotów z porcelany i kryształu. Ściany ozdabiały nadto obrazki o swobodnej i frywolnej tematyce. W XVIII wieku obowiązkowo pojawiają się w buduarach chińskie mebelki i figurki. Dbałość o wystój sprawiała, iż buduar był często najbardziej zbytkownym pomieszczeniem dworu.
W czasach empire urozmaicano wnętrza buduarów artystycznie upinanymi tkaninami, które na kształt namiotu spływały na ściany, gdzie były dodatkowo drapowane. Wcale nierzadkie pożary takiej dekoracji, wywoływane płomieniem świec, spowodowały, iż w trzeciej dekadzie XIX wieku zarzucono te wymyślne rozwiązania na rzecz praktycznej prozaiczności. Praktyczne panie domu zaczęły traktować buduar bardziej jako miejsce do pracy niż rozrywki. Biureczko, bardziej niż do pisania listów, służyło teraz do robienia domowych rachunków. Obowiązkowym meblem stał się stoliczek do robót. Meble były solidniejsze, lecz zawsze mniejsze i wygodniejsze niż w oficjalnym salonie. Kobiece akcenty przewijały się w dużej ilości żywych kwiatów, lub malowaniem ścian w trejaże (kratki z rozpiętą na nich i realistycznie potraktowaną roślinnością).
W poł. XIX, w zamożniejszych domach, pojawiają się buduary młodych dziewcząt. Pokój taki uzyskiwała, ukończywszy pensję, pana na wydaniu. Wnętrze miało najczęściej różowe ściany w srebrne kwiatki lub arabeski, muślinowe firanki, mebelki obite kosztownym jedwabiem pod kolor ścian. Nadto biureczko, stoliczek do robót, kanapka , dwa fotele, oszklona szafka z francuskimi romansami i kosztownymi a niepotrzebnymi gracikami. Wzorzysty kobierzec (dywan) zaścielał posadzkę. Nieodzowna była również lampa z kloszem w kształcie kwiatu. W II połowie XIX wieku wyposażenia dopełnił bujany, thornetowski fotel przed kominkiem. Meble do buduaru młodej żony sprawiał w prezencie ślubnym jej małżonek.
II.7
Miejsce do pracy.
Gabinet to królestwo właściciela i gospodarza. W zależności od zamożności siedziby ziemiańskiej było w nim kilka lub jeden męski pokój. Gabinet był zazwyczaj obszerny, z osobnym wejściem z sieni/holu wiejskiego domu. Zapewniać to miało spokój do pracy i swobodę w przyjmowaniu interesantów, przy zachowaniu prywatności pozostałych części domu. Wyposażenie zależne było od profesji właściciela, musiał się tam jednak znajdować sprzęt do pisania. W XVII wieku wystarczał masywny stół na skrzyżowanych nogach. W XVIII wieku pojawia się kolbuszowskie biuro z praską.
W XIX wieku ziemianie preferowali biurka z ponoszoną lampą. Blat biurka przykrywała skóra lub cerata, w dole mebla znajdowały się liczne szuflady: jedna lub dwie pod blatem i kilka bocznych. Na biurku prezentował się porcelanowy, szklany lub metalowy kałamarz z atramentem i gęsie pióra. Dalej nożyk do ostrzenia pór i ściereczka do ich wycierania. Zapisane strony osuszano piaskiem, który sypał się z dziurek piseczniczki. Później w tym celu używano suszki - rodzaju stempla z bibułą.
Luźne kartki przyciskano metalowymi lub szklanymi przyciskami o wymyślnych kształtach. Do przecinania kartek służył nożyk z drewnianą, kościaną lub metalową, bogato zdobiona rękojeścią. Nieodzowny był tez lichtarz ze świecą, której płomieniem, rozgrzrwano laseczki różnokolorowego laku służące do zamykania listów. W laku odciskano znak herbowy przy pomocy specjalnej pieczęci lub sygnetu rodowego. Listę biurkowych utensyliów zamyka lampa z zielonym kloszem. Barwę sączonego przez nią światła uznawano, bowiem za najzdrowszą dla oczu. Bibeloty uważano za zbędne i nie licujące z powaga gabinetu. Obok biurka stał wygodny fotel. Dla interesantów przeznaczony był stół otoczony krzesłami i kanapa stojąca pod ścianą. Wzdłuż ścian stały też szafy i szafki na akta, rejestry i książki. Wielu właścicieli przechowywało w gabinecie broń odziedziczoną i własną. Tę pierwszą eksponowano na ścianie, na tle kilimu lub buczackiej makaty. Tę drugą w specjalnych szafach. W gospodarstwie wiejskim nie mogło zabraknąć barometru i termometru. Ziemianie o pogodzie wnioskowali też z zachowania piskorzy, które trzymano w szklanym naczyniu. W zależności od tego, czy rybki pływały przy powierzchni czy też zagrzebywały się w pisku, spodziewano się upału lub słoty. Jeżeli właściciel zasiedlał większą ilość męskich pokoi, jeden gabinet traktowany był jako reprezentacyjny, służący przyjmowania interesantów. Za nim lub nad nim (połączony „schodami w tubie”) lokowano drugi, bardziej prywatny, przeznaczony do pracy. W takich przypadkach ten drugi, wystrojem wnętrza, bardziej oddawał indywidualne zamiłowania właściciela. Znajdujemy w nich obrazy scen myśliwskich lub patriotycznych, hobbistyczne zbiory militariów, dzieł sztuki czy pamiątki egzotycznych podróży.
II. 8
W męskim gronie.
Jeżeli ziemian prosperował na odpowiednim poziomie urządzał męskie pokoje do wypoczynku i rozrywki zarówno swojej jak i gości. Takim miejscem od XIX wieku jest palarnia. Do lat dwudziestych XIX wieku palili tylko mężczyźni i do głowy by im nie przyszło czynić to w obecności płci pięknej. Tak wiec po obiedzie i kolacji mężczyźni opuszczali damskie grono i udawali się do palarni, umieszczonej w pobliżu jadalni lub salonu. Ponieważ sam zwyczaj palenia kojarzył się z Bliskim Wschodem, pomieszczenie do palenia, fajek, cygar, a później papierosów urządzano w stylu orientalnym. Postawę wyposażenia stanowiły wygodne fotele, pufy i kanapy obite skórą i niskie, niekiedy inkrustowane kością słoniowa i masa perłową, stoliki. W I poł. XIX wieku palono głownie długie turecki fajki, umieszczane na specjalnym stojaku zwanym fajczarnią. Na ścianach wieszano orientalne tkaniny i broń. Podłogi zaścielały wzorzyste tkaniny, a na kanapach kokosiły się miękkie poduchy.
Kolejnym pokojem przeznaczonym do męskich rozrywek był pokój bilardowy. Grę tę znano w Polsce od II połowy XVIII wieku. Urządzano wiec obszerny pokój zdolny pomieścić, duży z natury, stół bilardowy i stojaki na kije oraz kanapki i fotele dla panów odpoczywających pomiędzy kolejnymi partiami. W wystroju wnętrza także dominowały wschodnie akcenty: orientalny dywan na podłodze oraz wschodnie tkaniny w obiciach mebli i na poduszkach.
II. 9
Miejsce na igraszki rozumu.
Biblioteka to pojecie odnoszące się do zbioru książek lub całego pomieszczenia przeznaczonego do ich przechowywania. Każdy ziemianin musiała mieć bibliotekę, w tym pierwszym sensie. W tym drugim znaczeniu urządzali ją zamożniejsi. Biblioteki zazwyczaj znajdowały się w ciągu pomieszczeń reprezentacyjnych na parterze. Obszerne pomieszczenie zabudowywno szafami, najczęściej mahoniowymi, o formach prostych, geometrycznych i dwukondygnacyjnej konstrukcji. Niska dolna część z trochę wysuniętym blatem podtrzymywała górną, zwieńczona gzymsem lub trójkątnym tympanonem. Drzwiczki szafek były przeszklone lub z siatki mosiężnej, by zapewnić lepsze przewietrzanie księgozbioru. Czasem tylnia ściana szafki wyłożona była taflami luster. Książki były oprawiane jednolicie, w półskórek, na którym tłoczono i złocono napisy. Obowiązkowo, znakowane były ekslibrisem właściciela. W bibliotece lokowana była głęboka kanapa, krzesła i fotele kryte skórą oraz duże biurko i stolik-schodki. Pomieszczenie ogrzewał duży marmurowy kominek. Klimat wnętrza budowały takie elementy jak: globus, rozwieszone na ścianach mapy, sztychy starych mistrzów. Okna bibliotek były podwójne, z witrażowymi szybkami, aby nadmiar światła nie szkodził zgromadzonym księgom. W II poł. XIX wieku ściany bibliotek pokrywają dębowe boazerie, wnętrza wyposażane są meblami w stylu wiktoriańskim, neorenesansowym lub neobarokowym. Mroczne w tonacjach tkanymi podkreślają intelektualna powagę wnętrza. W tym też czasie następuje lekka zmiana funkcji. Biblioteki tracąc swój wyłącznie naukowy charakter. Stają się miejscami spotkań towarzyskich i podwieczorków a nawet pojawia się w nich stół bilardowy. Jeżeli nie było w ziemiańskiej siedzibie osobnego pomieszczenia, biblioteka była rozproszona: w salonie prezentowano zbiory o znacznej wartości artystycznej czy historycznej. Traktujące o gospodarstwie książki widzimy w szafach gabinetu oficjalnego. Te zaś, związane z upodobaniami właścicieli oraz modne dzieła literackie spotkamy w prywatnych gabinetach lub buduarze.
II. 10
Miejsce dla dziadków i rezydentów.
Obszerność domu wiejskiego wydaje się być prawie nieograniczona. Nie tylko, że zamieszkiwane były przez rodziny wielopokoleniowe to jeszcze, znajdowało się w nich miejsce dla niezamożnych czy samotnych krewnych. Każdy mieszkaniec wiejskiej siedziby pełnił określona funkcję, miał i swoje obowiązki i osobny kąt.
Podstawową pozwalająca zachować spokój w rodzinie była zasada, iż w jednym nawet obszernym, mieszkaniu nie mogli razem zamieszkiwać rodzice i ich zamężne czy ożenione dzieci. Jeżeli młoda rodzina nie miała szans na osobny dom, mogło nie dojść do zawarcia małżeńska.
Dziadkowie, choć zajmowali poczesne miejsce w ziemiańskim domu, zamieszkiwali oddalone od głównych traktów, zaciszne pokoje. Pokój dziadka był zwykle surowy i skromny: ściany bielone, szerokie drewniane łoże, nad nim stary gobelin, prosty drewniany krucyfiks. Malarstwo batalistyczne, lub patriotyczne, portrety przodków i militaria dopełniały klimatu. Sypialnia babci wygodniejsza, oprócz łoża komódka, nad nią, w zależności od regionu, M.B. Częstochowska lub Ostrobramska, firaneczki, Wszystko urządzone bez oglądania się na panujące mody. Gdy pokoje seniorów łączyły w sobie funkcję sypialni, saloniku i gabinetu/buduaru, pojawiały się w nich kanapka, fotele i stolik lub stół i krzesła. Dziadkowie byli wyrocznią w sprawach patriotycznych. Babcine pokoje odwiedzano, by posłuchać o dawnych obyczajach, wydarzeniach familijnych, pooglądać stare koronki i klejnoty rodzinne, które miało się kiedyś odziedziczyć. Wszystkie dziecięce smutki leczyły schowane w szufladzie komody smakołyki, o których stały zapas dbała babcia.
Rezydenci to dalsi krewni lub zasłużeni oficjaliści. Zajmowali niższa pozycje w domowej hierarchii. Rezydentki były często prawą ręka pani domu, smażyły konfitury, sporządzały nalewki, pomagały w prowadzeniu domowego gospodarstwa i organizowaniu spotkań towarzyskich różnej skali. Rezydenci służyli gospodarzowi radą w kupnie koni, pomagali organizować polowania, opowiadali o dawnych dziejach, umilali gospodarzom wieczory grą na gitarze czy głośnym czytaniem. Ich obecność była nie do przecenienia gdy kompletowano obsadę do karcianej partyjki. Pokoje rezydentek były już bardzo skromne:
...” łózko z pawilonem, wianeczki poświęcone, krucyfiks i obraz M.B. , gromnica zegarek, kufer, komoda, na niej filiżanek, najwięcej bez uszek, na stoliczku lusterko i dwie puszki po pudrach”...
W pokojach rezydentów równie skromnie i tylko więcej wspomnień z patriotycznej i militarnej przeszłości (stara broń, ryciny o tematyce wojskowej), ulubione fajki.
II. 11
Gość w dom.
Sarmaci uwielbiali się gościć. W XVIII wieku, kiedy najechało się gości, znoszono tabczany, pokrywano je siennikami, z jaką tylko udało się zebrać po domu pościelą. Rodziny kładziono po kilka w jednym pomieszczeniu oddzielając parawanami. Bardziej dbający wozili ze sobą składane łóżka i własną pościel
...” wzdrygając się spania na słomie w karczmie od pchłów lub w domu cudzym w obcej pościeli na czas nieporządnej i nie wiedzieć od kogo i z jaka przywarą zdrowia wprzód używanej”...
W bogatszych siedzibach lokowano pokoje gościnne w bocznych skrzydłach lub oficynach. Wygląd takich pokoi znamy z pałacu w Choroszczy. Widzimy wiec, w każdym pokoju, wygodne saskie łóżko z baldachimem, stół i krzesła ozdobne, ozdobne lustra i koniecznie najmodniejsze powieści do czytania. Przylega do takiego pokoju garderoba z urządzeniami sanitarnymi i łóżkiem dla służącego.
Według XIX wiecznych poradników, we dworze pokój taki powinien być conajmniej:
...” porządny, z przygotowaną czysta pościelą, świecznikiem, szklanką, miednicą, karafką z wodą, nalewką do ciepłej wody, pachołkiem do butów i dzwonkiem na słuzącą”....
W końcu XIX wieku ziemianie, urzeczeni stylem życia angielskich lordów, przebudowują swoje siedziby, urządzając komfortowe pokoje lub nawet kilkupokojowe apartamenty tak, iż trącą one charakter domu, bardziej przypominając luksusowy hotel. Wyposażone we wszelki wygody pokoje, odseparowanie od części wspólnej, pozwalały w razie potrzeby zamknąć się we wnętrzu przez kilka dni i się niepokazywać. Pomieszczeniem gdzie, dwa razy dziennie, gromadzili się gospodarze i goście była jadalnia. Około 13.00 spożywano w niej lunch, a następnie, w godzinach wieczornych, obiad. Śniadanie, na które składały się specjały miejscowego wyrobu, goście i gospodarze jadali u siebie. Tak opisuje je Magdalena Samozwaniec, wspominając swoje dziecięce podróże z ojcem Wojciechem Kossakiem:
...”O godzinie 9.00 dyskretne: puk, puk,. Proszę!. Do pokoju wchodziło czyściutkie dziewczę służebne z długimi warkoczami, niosąc na srebrnej tacy wszystkie marzenia łakomczucha: dzbanek mocnej kawy, puchatą śmietankę w garnuszku, cieniutki kromeczki chleba i domowej bułki, różowe języczki szynki westfalskiej, pasztet dwa jaja na miękko, plasterki wiejskiej wspaniałej kiełbasy, serek z kminkiem lub szwajcarski, pęczek rzodkiewek dla ożywienia tej martwej natury i babkę drożdżową. Często dodawano do tego skrzydło indyka na zimno lub kawałek pulardy. I tak było w pierwszych dwóch dniach. Gdy pobyt gości zbytnio się przedłużał z tacy zaczynało znikać to i owo. Gdy zostawała tylko szynka, wiejski chleb oraz kawa, gość powinien był zrozumieć ze pobyt jego jest przeciągnięty. Przy obiedzie powinien poprosić o rozkład kolejowy. Gdy nie dotarło, państwo zaczynali rozmowę o komunikacji i o tym jakim pociągiem gość dostanie się do miasta najwygodniej”....
Opisany wyżej wzorzec nie przetrwał katastrof, jakie spadły na ziemiańskie rezydencje w XX wieku.
II.12
Miejsce dla ciała.
W średniowieczu miejscem dbałości o kondycję ciała były osobne budynki przypominające saunę. Lokowano w nich kamienny piec rozgrzany do czerwoności, drewniane szafliki, w których grzano wodę, wrzucając do nich rozgrzane na piecu kamienie. Po ablucjach wypoczywano na schodkowo ustawionych ławach, w kłębach pary unoszących się, z polewanego wodą, pieca. Krwioobieg wzmacniano otrzepując ciało brzozowymi witkami. W łaźni takiej król Władysław Jagiełło gościł trzy razy w tygodniu. Reszta społeczeństwa myła się w publicznych łaźniach, jako że były tanie i powszechne.
W XVI i XVII wieku w bogatych siedzibach pojawiają się łaźnie prywatne, umieszczane w pobliżu budynków kuchni, często są skanalizowane. Woda do nich doprowadzana była miedzianymi rurami, w podłogę wpuszczano marmurowa wannę.
W XVIII wieku następuje powszechny upadek obyczajów w tej dziedzinie. Łazienki, jeżeli są, to stają się miejscem spotkań towarzyskich, a co za tym idzie nacisk kładziony był na ich wygląd bardziej, niż na pełnioną funkcję. Widzimy więc, w relacjach, łazienki wyłożone drezdeńska porcelaną czy urządzone na kształt groty.
Dużej marmurowej wannie w łazience rokokowej damy (służącej bardziej do ozdoby niż użytku) towarzyszył wystrój w stylu chińskim, mauretańskim lub tureckim. W tym czasie do mycia wystarczała miednica i nalewka stanowiące komplet wykonanym z miedzi, cyny czy złoconego srebra.
W XIX wieku jest to już komplet fajansowy lub porcelanowy, wzbogacony o mydelniczkę, podstawkę na gąbkę i kubek do płukania zębów, które ustawiano na myjniku –umywalni w sypialni. Prosta szafka myjnika wzbogaca się o balustradkę przy blaciku, półeczkę i lustro. W uboższych domach szafkę zastępował metalowy stojak na miednicę z dolną półeczką na dzbanek. Kąpiel odbywała się raz na dwa tygodnie, w miedzianej lub blaszanej wannie, ostatecznie w szafliku. Był z tym wielki ambaras. Kąpiel całej rodziny, po kolei, dokonywała się najczęściej w kuchni lub pomieszczeniu doń przylegającym, do którego znoszono ze strych potrzebne do niej utensylia.
II.13
Tam gdzie król chodził piechotą.
Było to miejsce tak wstydliwe ze długo nie znajdziemy o nim wzmianki w poradnikach architektonicznych. Prywera, bo taką nosiła nazwę, według „Krótkiej nauki...” powinna być skanalizowana i z długim kominem dla odciągnięcia fetoru. Prywera powinna być miejscem pod dachem, ale nawet w pałacach długo korzystano z drewnianej budki, nie mytej, z nieopróżnianym dołem kloacznym. Roztaczającego się wokół niej zapachu nie były w stanie ukryć nawet gęste nasadzenia krzaków bzu i jaśminu. W przybytku tym, do celów higienicznych, używano pakuł lub słomianych wiechci.XVII i XVIII wieku załatwiano się więc „francuska modą”, tzn. gdzie popadnie. Perła francuskiej, sztuki jaką jest Wersal, w tym czasie zwyczajnie cuchnął, gdyż swoje potrzeby załatwiano tam po katach.
Wreszcie pojawia się stolec, inaczej seggeta. Umieszczany był w przylegającym do sypialni pomieszczeniu, nazywanym kakaur lub rejterada. Stolec miał postać fotela z miękkim oparciem i poręczami, wspartego, zamiast na nogach, na jednolitym fundamencie. W siedzeniu znajdował się okrągły otwór z wstawionym pod niego metalowym lub porcelanowym wiadrem. Stolce, jako wyposażenie, wymieniają inwentarze dworu Wazów w Nieporęcie i Branickich w Choroszczy.
Rejterada reklamowana jest ówcześnie jako miejsce ...„do wychodzenia na dwór w pokoju” ....
W XIX wieku popularność zdobywają nocniki, czyli, jak je wtedy nazywano, wazony nocne lub urynały. Wraz z pościelą wożono je ze sobą udając się w gości.
Autorem opracowania jest Katarzyna Hamela